
Rzadko mi się zdarza trafić na blog (może dlatego, że na ogół je omijam), który nie tylko wrzucam do czytnika rss, ale i czytam od pierwszego postu, nawet jeśli jest ich sporo. W zasadzie od strony do strony przestudiowałam tylko
chistorie Chakiera. Dziś natknęłam się na bloga, z którego nerwowo zapisuję zdjęcia, na wypadek gdyby zniknęły. Jeśli ktoś chce śnić filcowe koszmary, link do bloga znajdzie w linkach do bloga. (Uwaga, uwaga, w zakładce "galeria" są zdjęcia niepojawiające się w postach, warto pobuszować.)
projekt, wykonanie i zdjęcia: Tobiah P. Mundtdopisek: znacznie więcej zdjęć jest na
flickr, gdzie sfotografowane w rozmaitych pozach filcaki robią miny, dzięki czemu dobrze widać, dlaczego mogą intrygować - one mają osobowość.